- Niestety mam tylko jeden pokój gościnny, jednak nalegam byście u mnie przenocowali - zaproponował im zleceniodawca misji.
- "Je..Jeden pokój? Lucy serce zabiło szybciej". - Jeden pokój.."wspólnie z Natsu?" Co prawda powinna być przyzwyczajona , w końcu w jej domu przebywał na okrągło, nawet upodobał sobie spanie w jej łóżku..jednak w obcym miejscu to zupełnie co innego.
- Dziękujemy za gościnę jednak nie chcemy sprawiać kłopotu - tłumaczył się Dragneel.
- Jaki tam kłopot, przecież chcecie zwrócić mi moją Tomi, poza tym za oknem jest już ciemno a w tej okolicy aż roi się od wilków, więc nie mógłbym was wypuścić o tej porze.
- Je..Jeden pokój?(Myśli Lucy + szybsze bicie serca)
- No cóż..Chłopak zaczął drapać się po głowie. - W takim razie nie jesteśmy w stanie odmówić.Prawda Lucy?
- Je..je....je...
- ??
Dziewczyna zorientowała się że jąka się na głos i każdy wzrok w tym pokoju skupiony jest właśnie na nią.
- Ta..tak , oczywiście, bardzo dziękujemy - w końcu odpowiedziała zaczerwieniona.
Seiryo przygotował kolacje , na którą Natsu i Happy wprost się rzucili, jednak Lucy nie miała jakoś apetytu. Postanowiła skupić się na misji i wyszła. Położyła się na polanie znajdującej się przed domem i skupiona wpatrywała się w gwiazdy.Lśniły i mrugały do niej jakby do niej machały. Przymknęła oczy i z sentymentem pomyślała o swoich ukochanych gwiezdnych duchach, które bardzo kocha.
- Nie jest Ci zimno? Powiedział czarnooki z lekkim zatroskaniem w głosie.
- Może troszeczkę...zamyśliłam się. A tak w ogóle to gdzie jest Happy?
- Tak się najadł że zasnął już przy stole. To rozbawiło dwoje przyjaciół
- Myślę o tej całej sprawie z Tomi...w tej książce było coś co mnie zaniepokoiło.
- Coś jak ukryte słowa , tak jak w naszej pierwszej misji?
- Nie, to raczej złe przeczucie. W momencie gdy zaczęła opisywać pewne miejsce jej styl pisania nagle się zmienił.Nawet ja czytając to poczułam się nieobecna. Co ważniejsze takie miejsce istnieje i wiem gdzie ono się znajduje.
- Co to za miejsce?Pójdziemy tam i ją przyprowadzimy z powrotem!
- Z tego co mi wiadomo za tymi górami powinny znajdować się ruiny małego miasteczka...Nagle urwała w połowie zdania. Jej słuchacz czekał na dalszą część.
- Według powieści Tomi to miasto zostało zniszczone przez...potwora.Skłamała, jednak uważała że na razie nie powinna mu powiedzieć prawdy o zniszczeniu miasta,z resztą to tylko historia z książki. Nie dodała też o powiązaniach tytułu (dla przypomnienia "Kiedy niebo płacze") z Gwiezdnymi Magami.Miała bardzo złe przeczucia jednak nie chciała dzielić się nimi z przyjacielem póki to nie było konieczne.- Od tamtego momentu powieść Tomi jest niejasna dla mnie. Pisała ją w jakimś obcym, chyba starożytnym języku. Może powinniśmy wrócić z ta książką do gildii i poprosić Levy o pomoc?
- Nie ma na to czasu! Na pewno masz dobre przeczucie, jutro z samego rana idziemy w stronę ruin. Już się napaliłem ! ... "Jak zawsze narwany. Dobrze że nie powiedziałam mu całej prawdy..."
Jednak blondynka czuła się źle nie mówiąc jej przyjacielowi. Gdy razem leżeli na polance i patrzeli w gwiazdy, dziewczyna nagle przytuliła się do niego ze smutną miną. Dzięki ciemnościom nie zobaczyła zaskoczenia i rumieńców na policzkach Natsu.
- Dziękuje że jesteś tak dobrym przyjacielem Natsu. Dziękuje że jesteś i ...nie chce żeb..yś mnie zo..sta..w..i..ł.
- Gadasz głupoty wiesz? Dlaczego miałbym to robić? Gdy spojrzał na dziewczynę ona już była opatulona w objęciach Morfeusza a na policzku jak gwiazda błyszczała jej łza.
- "Ostatnio dziwnie się zachowuje.No ale w końcu to jest właśnie Lucy, z nią nigdy nic nie wiadomo."
Uśmiechnął się sam do siebie,otarł dziewczynie łzę i przytulił ją do siebie samemu oddając się objęciom Morfeusza.
Moje opowiadanie
niedziela, 16 września 2012
Rozdział II
- Weźcie sobie coś do jedzenia i zaraz możemy iść do gildii. Powiedziała Lucy po czym opuściła ich na chwile udając się do łazienki.
- Natsu ... zaczął Happy.
- Tak wiem. Nawet nie zezłościła się że znów się u niej tak rozgościliśmy, aż to do niej nie podobne.
- Dlatego trzeba korzystać póki jest okazja ! I w tej chwili niebieski exceed pofrunął prosto do kuchni.
Po drodze do gildii dziewczyna wciąż była nieobecna i lekko przygnębiona co zaczęło porządnie denerwować chłopaka. Nie lubił gdy jego członek drużyny był w takim nastroju i gdy nie mógł go poprawić.
- Co ty na to Lucy, by pójść na jakąś misje?
- Czemu nie, niedługo i tak muszę zapłacić za czynsz.
Przed tablicą nie było jednak ciekawych ofert. Nagle do drużyny podchodzi Mirajane ze specjalnie dla nich zachowanym zadaniem.
-Wiem Lucy że niedługo termin twojego czynszu , a to zadanie na pewno się wam spodoba, dlatego zostawiłam je dla waszej drużyny. I uśmiechnęła się szeroko do blondynki wręczając jej kartkę z misją.
- "250 000 klejnotów za znalezienie ...Tomi Saito ??" Dziewczyna aż wykrzyczała znajdujące się na kartce nazwisko.
- Kto to jest? Zapytał Happy, Natsu również wyglądał na zaciekawionego.
- To znana piosenkarka, potem porzuciła karierę śpiewaczki dla pisania, jednak długo nie było o niej słychać.
- Zleceniodawca przebywa niedaleko stąd, więc jeśli chcecie możecie przejść się nawet pieszo jutro z rana. Tym razem Mirajane posłała serdeczny uśmiech różowowłosemu. On również był zachwycony tym pomysłem.
- No to postanowione, ale się napaliłem !
- Aye sir ! Zawołał podekscytowany kot , Lucy uśmiechnęła się z barmanką do nich szeroko. Jej przyjaciele ucieszyli się z jej zadowolenia.
Nazajutrz 3osobowa drużyna spotkała się wczesnym rankiem na obrzeżach Magnolii i szybko wyruszyli w stronę swojego celu. Przez całą drogę humor bardzo im dopisywał. Gdy dotarli na miejsce ujrzeli mały domek w bardzo malowniczym krajobrazie, na skraju lasu za którym rozciągało się małe pasmo gór.
Mieszkaniec tego domu musiał ich wcześniej dostrzec w oknie , ponieważ zanim doszli do drzwi właściciel wyszedł już na przeciw nich by ich przywitać.
- Witam moi mili, co was tu sprowadza?
- Jesteśmy magami z Fairy Tail , przyszliśmy w sprawie misji. Magowie pokazali swoją przynależność do gildii magów, po czym pospiesznie zostali zaproszeni do skromnych progów mężczyzny. Kazał im się rozgościć i chwile na siebie poczekać. Dom w którym się znajdowali był urządzony skromnie jednak przytulnie. Po chwili zleceniodawca wrócił z filiżankami herbaty i usiadł na przeciw nich.
- Pewnie jesteście w szoku dlaczego ktoś mieszkający w tak małym i skromnym domu szuka takiej osoby jak panny Tomi i w dodatku daje za to tak wysoką nagrodę.
- Niech pan lepiej opowie nam jakieś szczegóły dotyczące tej misji. Odpowiedziała mu z serdecznym uśmiechem blondynka. Mężczyzna również odwzajemnił ten uśmiech jednak widać było po nim że jest zmęczony i zdruzgotany. Chłopak tylko obserwował bacznie całą sytuacje.
- Nazywam się Seiryo Okabe i zamieszkałem tu dla Tomi. Miała dość natłoku, chciała zakończyć karierę, zająć się pisaniem powieści w spokojnej okolicy dlatego przenieśliśmy się w trochę odcięte od zgiełku miejsce by zaznać trochę spokoju. Tomi właśnie kończyła już swoją powieść, z czego bardzo się cieszyłem ponieważ postanowiłem się jej oświadczyć jak tylko ją napisze jednak... mężczyzna jeszcze bardziej spoważniał, wziął głęboki wdech i kontynuował - kilka dni temu gdy wróciłem do domu zastałem ją bardzo przygnębioną. Wciąż patrzała przez okno i godzinami ściskała niedokończoną książkę, twierdziła że nic jej nie jest jednak nie była w stanie nawet ze mną spokojnie porozmawiać, była jakby nieobecna. Miałem nadzieje że gdy wstanie rano humor jej wróci jednak gdy się obudziłem zamiast mojej Tomi na łóżku leżała jej niedokończona książka. Nie zostawiła żadnej kartki, szukałem ją niemal wszędzie przez trzy noce i dni jednak nie ma po niej ani śladu...
Nie mam pojęcia co mam robić, proszę was odnajdźcie moją Tomi.
Mężczyzna spojrzał w podłogę i zakrył twarz dłońmi. Przyjaciele spojrzeli na siebie
- Seiryo, obiecuje że niedługo znów zobaczysz się z Tomi. Natsu wstał i wypowiadając te słowa poklepał zleceniodawce po ramieniu szczerząc swoje zęby. Mężczyzna spojrzał na niego lekko zaskoczony jednak w jego oczach można było dostrzec poblask nadziei, za to blondynka patrzała na tą scenę z rozmarzonym uśmiechem.
- Panie Okabe, wspominał pan o tej niedokończonej powieści Tomi. Wiem że jest niedokończona jednak czy mogłabym ją zobaczyć? Jest szansa że znajdziemy tam coś co pomoże nam w poszukiwaniu panny Tomi.
- Ahh tak..proszę bardzo. I po chwili podał dziewczynie książkę z czarną okładką.
- "Kiedy niebo płacze" , nawet nie wiem o czym dokładnie jest ta książka. Miałem być jej pierwszym czytelnikiem ale w tych okolicznościach... nawet nie miałem głowy do tego by przy niej posiedzieć.
Używając swoich okularów szybkiego czytania, Lucy przeczytała całą książkę w mgnieniu oka, wraz z Natsu zapytali jeszcze Seiryo o istotne szczegóły i nim się zorientowali na dworze zaczynało się ściemniać.
cdn
- Natsu ... zaczął Happy.
- Tak wiem. Nawet nie zezłościła się że znów się u niej tak rozgościliśmy, aż to do niej nie podobne.
- Dlatego trzeba korzystać póki jest okazja ! I w tej chwili niebieski exceed pofrunął prosto do kuchni.
Po drodze do gildii dziewczyna wciąż była nieobecna i lekko przygnębiona co zaczęło porządnie denerwować chłopaka. Nie lubił gdy jego członek drużyny był w takim nastroju i gdy nie mógł go poprawić.
- Co ty na to Lucy, by pójść na jakąś misje?
- Czemu nie, niedługo i tak muszę zapłacić za czynsz.
Przed tablicą nie było jednak ciekawych ofert. Nagle do drużyny podchodzi Mirajane ze specjalnie dla nich zachowanym zadaniem.
-Wiem Lucy że niedługo termin twojego czynszu , a to zadanie na pewno się wam spodoba, dlatego zostawiłam je dla waszej drużyny. I uśmiechnęła się szeroko do blondynki wręczając jej kartkę z misją.
- "250 000 klejnotów za znalezienie ...Tomi Saito ??" Dziewczyna aż wykrzyczała znajdujące się na kartce nazwisko.
- Kto to jest? Zapytał Happy, Natsu również wyglądał na zaciekawionego.
- To znana piosenkarka, potem porzuciła karierę śpiewaczki dla pisania, jednak długo nie było o niej słychać.
- Zleceniodawca przebywa niedaleko stąd, więc jeśli chcecie możecie przejść się nawet pieszo jutro z rana. Tym razem Mirajane posłała serdeczny uśmiech różowowłosemu. On również był zachwycony tym pomysłem.
- No to postanowione, ale się napaliłem !
- Aye sir ! Zawołał podekscytowany kot , Lucy uśmiechnęła się z barmanką do nich szeroko. Jej przyjaciele ucieszyli się z jej zadowolenia.
Nazajutrz 3osobowa drużyna spotkała się wczesnym rankiem na obrzeżach Magnolii i szybko wyruszyli w stronę swojego celu. Przez całą drogę humor bardzo im dopisywał. Gdy dotarli na miejsce ujrzeli mały domek w bardzo malowniczym krajobrazie, na skraju lasu za którym rozciągało się małe pasmo gór.
Mieszkaniec tego domu musiał ich wcześniej dostrzec w oknie , ponieważ zanim doszli do drzwi właściciel wyszedł już na przeciw nich by ich przywitać.
- Witam moi mili, co was tu sprowadza?
- Jesteśmy magami z Fairy Tail , przyszliśmy w sprawie misji. Magowie pokazali swoją przynależność do gildii magów, po czym pospiesznie zostali zaproszeni do skromnych progów mężczyzny. Kazał im się rozgościć i chwile na siebie poczekać. Dom w którym się znajdowali był urządzony skromnie jednak przytulnie. Po chwili zleceniodawca wrócił z filiżankami herbaty i usiadł na przeciw nich.
- Pewnie jesteście w szoku dlaczego ktoś mieszkający w tak małym i skromnym domu szuka takiej osoby jak panny Tomi i w dodatku daje za to tak wysoką nagrodę.
- Niech pan lepiej opowie nam jakieś szczegóły dotyczące tej misji. Odpowiedziała mu z serdecznym uśmiechem blondynka. Mężczyzna również odwzajemnił ten uśmiech jednak widać było po nim że jest zmęczony i zdruzgotany. Chłopak tylko obserwował bacznie całą sytuacje.
- Nazywam się Seiryo Okabe i zamieszkałem tu dla Tomi. Miała dość natłoku, chciała zakończyć karierę, zająć się pisaniem powieści w spokojnej okolicy dlatego przenieśliśmy się w trochę odcięte od zgiełku miejsce by zaznać trochę spokoju. Tomi właśnie kończyła już swoją powieść, z czego bardzo się cieszyłem ponieważ postanowiłem się jej oświadczyć jak tylko ją napisze jednak... mężczyzna jeszcze bardziej spoważniał, wziął głęboki wdech i kontynuował - kilka dni temu gdy wróciłem do domu zastałem ją bardzo przygnębioną. Wciąż patrzała przez okno i godzinami ściskała niedokończoną książkę, twierdziła że nic jej nie jest jednak nie była w stanie nawet ze mną spokojnie porozmawiać, była jakby nieobecna. Miałem nadzieje że gdy wstanie rano humor jej wróci jednak gdy się obudziłem zamiast mojej Tomi na łóżku leżała jej niedokończona książka. Nie zostawiła żadnej kartki, szukałem ją niemal wszędzie przez trzy noce i dni jednak nie ma po niej ani śladu...
Nie mam pojęcia co mam robić, proszę was odnajdźcie moją Tomi.
Mężczyzna spojrzał w podłogę i zakrył twarz dłońmi. Przyjaciele spojrzeli na siebie
- Seiryo, obiecuje że niedługo znów zobaczysz się z Tomi. Natsu wstał i wypowiadając te słowa poklepał zleceniodawce po ramieniu szczerząc swoje zęby. Mężczyzna spojrzał na niego lekko zaskoczony jednak w jego oczach można było dostrzec poblask nadziei, za to blondynka patrzała na tą scenę z rozmarzonym uśmiechem.
- Panie Okabe, wspominał pan o tej niedokończonej powieści Tomi. Wiem że jest niedokończona jednak czy mogłabym ją zobaczyć? Jest szansa że znajdziemy tam coś co pomoże nam w poszukiwaniu panny Tomi.
- Ahh tak..proszę bardzo. I po chwili podał dziewczynie książkę z czarną okładką.
- "Kiedy niebo płacze" , nawet nie wiem o czym dokładnie jest ta książka. Miałem być jej pierwszym czytelnikiem ale w tych okolicznościach... nawet nie miałem głowy do tego by przy niej posiedzieć.
Używając swoich okularów szybkiego czytania, Lucy przeczytała całą książkę w mgnieniu oka, wraz z Natsu zapytali jeszcze Seiryo o istotne szczegóły i nim się zorientowali na dworze zaczynało się ściemniać.
cdn
Rozdział I
Co to za uczucie? Ścisk w gardle, kłucie w sercu,
drżenie rąk...Co się ze mną dzieje do cholery? Przecież to do mnie nie
podobne. Nie jestem sobą..tylko dlaczego tak się czuje?
Do moich uszu dobiega krzyk, słyszę jak ktoś donośnie i z wściekłością wykrzykuje moje imię.
- Lucy ! Gdzie jesteś Lucy !
Słyszę to..słyszę gorycz w tych słowach,w znajomym głosie. Rozpaczliwie chłopak nie przestaje wołać, jego krzyki są coraz głośniejsze-jest co raz bliżej....
Nagle drzwi do komnaty runęły jakby był to domek z kart. Do komnaty wbiegł chłopak z potarganymi i różowymi włosami. Na mój widok nagle stanął, jakby coś go sparaliżowało a jego źrenice rozszerzyły się.
Za nim wleciał latający kot i wbiegła reszta jego kompanów, którzy również zatrzymali się widząc moją osobę siedzącą na kamiennych schodach prowadzących na wieże , wieże na którą nie mogłam wpuścić nikogo by bronić "ten skarb".
- Dalej nie przejdziecie.
- Lucy...co ty opowiadasz ? Zdziwiła się dziewczyna ubrana w srebrną zbroje, przyodziana o miecz właścicielka pięknych szkarłatnych włosów.
- Lucy...nasza Lucy...w końcu Cię znalazłem... Nagle różowowłosy chłopak uśmiechnął się szeroko i zaczął zbliżać się do mnie z wyciągniętymi rękoma - Zabieram Cię do domu, do naszego Fairy Tail. Już teraz wszystko będzie jak dawniej.
- Co ty...Co ty do mnie mówisz? O co Ci chodzi idioto, nigdzie z Tobą nie idę! Nie pozwolę Ci za nic w świecie wejść na szczyt tej wieży, więc nie zbliżaj się do mnie. Nie zmuszaj mnie do walki.
Chłopak znów stanął. Wciąż trzymał wyciągnięte ku mnie ręce , jego uśmiech nie znikał z twarzy, jednak z jego oczu wylewały się już łzy.
- Nie zgrywaj się Lu , pospieszmy się i uciekajmy stąd.Jednak młodzieniec wciąż nie mógł się ruszyć z miejsca.
- Widzę , że nie dajesz mi wyboru. Zamknęłam oczy i wyciszyłam się. Czułam jak rośnie we mnie siła. Nie chciałam tego robić, wciąż odczuwałam te dziwne objawy...wszystko przez tego różowowłosego. Jednak nie mogę pozwolić nikomu... nikomu bez wyjątku ! Cicho zaczęłam wypowiadać zaklęcie:
- " Ja jestem władcą nieba, mrok spowija nieboskłon ciemną nocą, przyjdź i rozświetl..."
Co to...za ciepło? Otworzyłam oczy by zobaczyć co się dzieje. Zdziwiłam się widząc różowe włosy przed moją twarzą, to ciepło biło od niego. Puszczając mnie z uścisku spojrzał mi prosto w oczy:
- Lucy ,proszę przestań...wracajmy. Wróć do mnie.
Co to za krzyk?To mój krzyk?
Leżałam na podłodze w swoim pokoju. Zanim zorientowałam się co tam na prawdę się dzieje minęła dobra minuta, po czym z szoku zaczęłam płakać. Nie mogłam przestać, to było okropne. To na prawdę był sen? Nie czułam w nim żadnych uczuć, nie rozpoznałam moich przyjaciół... Co za koszmar.
Z mojego łóżka nagle wyskoczył przerażony przyjaciel Natsu Dragneel
- Co się dzieje? Co się stało?
- "Pewnie naszej Lucy śniło się że znów przytyła parę kilo." Śmiał się Happy, który latał właśnie nad nami.
A więc to był tylko sen..głupi nic nie znaczący sen...
- Lucy? Wszystko w porządku? Przyjaciele zaczęli spoglądać na mnie pytającym wzrokiem.
- Happy...tym razem Ci daruje.
Zdziwieni przyjaciele patrzeli na siebie nie wiedząc czemu tak mocno ich do siebie tule.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Moi mili ! :D
Na wstępie od razu wam powiem , że to moje pierwsze opowiadanie jak i blog jakie kiedykolwiek w życiu piszę. Jednak mam nadzieje że wena mi dopiszę a mój styl pisania przypadnie wam do gustu. Komentujcie i zapraszam was do czytania :)
Do moich uszu dobiega krzyk, słyszę jak ktoś donośnie i z wściekłością wykrzykuje moje imię.
- Lucy ! Gdzie jesteś Lucy !
Słyszę to..słyszę gorycz w tych słowach,w znajomym głosie. Rozpaczliwie chłopak nie przestaje wołać, jego krzyki są coraz głośniejsze-jest co raz bliżej....
Nagle drzwi do komnaty runęły jakby był to domek z kart. Do komnaty wbiegł chłopak z potarganymi i różowymi włosami. Na mój widok nagle stanął, jakby coś go sparaliżowało a jego źrenice rozszerzyły się.
Za nim wleciał latający kot i wbiegła reszta jego kompanów, którzy również zatrzymali się widząc moją osobę siedzącą na kamiennych schodach prowadzących na wieże , wieże na którą nie mogłam wpuścić nikogo by bronić "ten skarb".
- Dalej nie przejdziecie.
- Lucy...co ty opowiadasz ? Zdziwiła się dziewczyna ubrana w srebrną zbroje, przyodziana o miecz właścicielka pięknych szkarłatnych włosów.
- Lucy...nasza Lucy...w końcu Cię znalazłem... Nagle różowowłosy chłopak uśmiechnął się szeroko i zaczął zbliżać się do mnie z wyciągniętymi rękoma - Zabieram Cię do domu, do naszego Fairy Tail. Już teraz wszystko będzie jak dawniej.
- Co ty...Co ty do mnie mówisz? O co Ci chodzi idioto, nigdzie z Tobą nie idę! Nie pozwolę Ci za nic w świecie wejść na szczyt tej wieży, więc nie zbliżaj się do mnie. Nie zmuszaj mnie do walki.
Chłopak znów stanął. Wciąż trzymał wyciągnięte ku mnie ręce , jego uśmiech nie znikał z twarzy, jednak z jego oczu wylewały się już łzy.
- Nie zgrywaj się Lu , pospieszmy się i uciekajmy stąd.Jednak młodzieniec wciąż nie mógł się ruszyć z miejsca.
- Widzę , że nie dajesz mi wyboru. Zamknęłam oczy i wyciszyłam się. Czułam jak rośnie we mnie siła. Nie chciałam tego robić, wciąż odczuwałam te dziwne objawy...wszystko przez tego różowowłosego. Jednak nie mogę pozwolić nikomu... nikomu bez wyjątku ! Cicho zaczęłam wypowiadać zaklęcie:
- " Ja jestem władcą nieba, mrok spowija nieboskłon ciemną nocą, przyjdź i rozświetl..."
Co to...za ciepło? Otworzyłam oczy by zobaczyć co się dzieje. Zdziwiłam się widząc różowe włosy przed moją twarzą, to ciepło biło od niego. Puszczając mnie z uścisku spojrzał mi prosto w oczy:
- Lucy ,proszę przestań...wracajmy. Wróć do mnie.
Co to za krzyk?To mój krzyk?
Leżałam na podłodze w swoim pokoju. Zanim zorientowałam się co tam na prawdę się dzieje minęła dobra minuta, po czym z szoku zaczęłam płakać. Nie mogłam przestać, to było okropne. To na prawdę był sen? Nie czułam w nim żadnych uczuć, nie rozpoznałam moich przyjaciół... Co za koszmar.
Z mojego łóżka nagle wyskoczył przerażony przyjaciel Natsu Dragneel
- Co się dzieje? Co się stało?
- "Pewnie naszej Lucy śniło się że znów przytyła parę kilo." Śmiał się Happy, który latał właśnie nad nami.
A więc to był tylko sen..głupi nic nie znaczący sen...
- Lucy? Wszystko w porządku? Przyjaciele zaczęli spoglądać na mnie pytającym wzrokiem.
- Happy...tym razem Ci daruje.
Zdziwieni przyjaciele patrzeli na siebie nie wiedząc czemu tak mocno ich do siebie tule.
- - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - - -
Moi mili ! :D
Na wstępie od razu wam powiem , że to moje pierwsze opowiadanie jak i blog jakie kiedykolwiek w życiu piszę. Jednak mam nadzieje że wena mi dopiszę a mój styl pisania przypadnie wam do gustu. Komentujcie i zapraszam was do czytania :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)